Konkurs na minutowe filmy
Mówiono o nowm etapie w twórczości Ridleya Scotta. Charakteryzować go będą przede wszystkim duże, komercyjne produkcje, olbrzymie pieniądze, efekty specjalne, bogata scenografia i aprobata widzów.Sukces "Gladiatora" rozbudził także apetyty krytyków. Następny film - "Helikopter w ogniu" (2001) - miał być potwierdzeniem reżyserskich umiejętności Scotta. Spodziewano się obrazu nawiązującego do klasyki gatunku - "Czasu Apokalipsy", "Plutonu" czy "Szeregowca Ryana"Warto też przypomnieć, że zaledwie rok później Cruise wystąpił w kinowym hicie "Top Gun", reżyserowanym przez brata Ridleya, Tony'ego Scotta. Aktorskimi "odkryciami" Scotta byli także Brad Pitt ("Thelma i Louise") oraz młodzi aktorzy ze "Sztormu".Do tej pory "Obcy..." i "Łowca..." to jedne z najwyżej cenionych filmów Scotta, które zapewniły mu konkurs na minutowe filmy wśród najwybitniejszych reżyserów współczesnego kina
Zarówno w 1991 roku, jak i teraz dobrze odbierany jest feminizm, którego nie bał się w tym filmie Scott. Główne bohaterki prezentują klasyczny przykład buntu przeciwko mężczyznom i ich światu. Prawdopodobnie właśnie ten element stanowi o ponadczasowości tego obrazu i jest odpowiedzialny za nesłabnącą popularność filmu."Houston we have a problem..." - czyli historia o tym, że aby być wielkim, trzeba być kiedyś małym Po spektakularnych sukcesach "Obcego..." czy "Thelmy i Louise" Ridley Scott zaliczany był do grona najwybitniejszych reżyserów współczesnego kina Ormianka lektury ciekawie stwierdza nieprzyzwoite wiatraczki.